Kim jestem? Mówią na mnie: Harafka, Madzia, Lena, Agrafka, Magduszka, Magdulkin, Madź, Magduś, Magdusia, Dusik, Madzior, Madzialena, Kokosanka, Pani Kokosowa, Kędzior, Kudri, Kudr. Mogłabym wymieniać bardzo długo ale nie o to chodzi. Jestem kobietą. Kobietą nieidealną. Kobietą mającą swoje zdanie we wszystkim i na każdy temat.
Kim w dzisiejszcych czasach jest kobieta idealna? Czy ideał równa się naturalności? A co z operacjami plastycznymi? Co z botoxem, liposukcją, podciąganiem skóry w różnych dziwnych miejscach, robieniem sobie cycków i poprawianiem czegosiętylkoda?
"Śmieję się, wchodzę pod prysznic i zaczynam długi dziewczyński proces zamieniania się w istotę seksowną. Wiesz, co mam na myśli, nie udawaj, że nie. Golisz się, myjesz, robisz peeling, znowu się golisz, wychodzisz, wycierasz się, smarujesz balsamem, golisz ten przeoczony kawałek na lewej kostce i udajesz, że zacięcie wcale nie boli. Smarujesz się wszędzie dezodorantem. Spryskujesz się perfumami. Wtłaczasz w aksamitny stanik podnoszący biust, wytrzymujesz wrzynające się stringi. Szukasz w szafie czegoś dwuznacznego, czegoś, w czym broń Boże nie będziesz wyglądać grubo. Najlepiej coś czarnego. Legginsy i sweter z Limited. Żeby nie wyglądać, jakbyś się zanadto starała. Włożyć. Och, ale nie, jeszcze nie koniec. Nadal coś trzeba zrobić z głową. To znaczy, na zewnątrz, nie w środku. (To niewykonalne.) Włosy zawijasz w ręcznik, żeby nie przeszkadzały, wklepujesz krem przeciwdziałający zmarszczkom, choć jesteś żywym dowodem, że to kłamstwo. (Dlaczego nikt mi nie powiedział, że mając dwadzieścia parę lat zaczyna się wyglądać staro?) Potem nakładasz podkład, róż, bazę pod cienie, cień rozświetlający, cień modelujący oko , regulujesz brwi, poprawiasz ich rysunek ciemnym pudrem, rozcierasz kredkę do oczu, tusz do rzęs, o tak, z otwartymi ustami. Spróbuj wytuszować rzęsy z zamkniętymi ustami. Nie da rady. Potem usta. Konturówka, szminka, cmokasz, odciskasz nadmiar na chusteczce. Potem pudrujesz ten cały wielki bałagan, żeby, jak to się mówi, utrwalić makijaż. Ręcznik z włosów, przeciągasz grzebieniem, podsuszasz suszarką przez pięć minut, bierzesz dużą okrągłą szczotkę i kosmyk po kosmyku, setki kosmyków, pozbywasz się skrętu, włosy mają być proste, lśniące i mają wyglądać naturalnie. Moje są takie portugalsko kędzierzawe. To jak dbanie o wiktoriański ogród na superskutecznych nawozach, to bycie dziewczyną."
Valdes-Rodriguez, Klub towarzyski niegrzecznych dziewczynek
Podobno feminizm nie zwalnia z dbania o siebie. Co w takim bądź razie robią mężczyźni by przypodobać się nam, kobietom? Mimo XXI, całych serii kosmetyków dla mężczyzn nie zauważam poprawy w wyglądzie brzydszej płci. Dlaczego więc my, kobiety mamy cierpieć by się podobać?
Marzy mi się rosyjska wersja Vogue`a.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz